Polka pokazała klasę na kortach w Rzymie, pokonując w trzeciej rundzie Łesię Curenko 6:2, 6:0! Tym samym ostudziła początkowy zapał Ukrainki!
Nasza tenisistka jest w trakcie walki o trzeci z rzędu trumf w Rzymie, i jak na razie idzie jak burza. Pierwszą jej rywalką była Anastazja Pawluczenkowa (6:0, 6:0), z którą poradziła sobie bez problemu. W niedzielę natomiast miała okazję zmierzyć się z Łesią Curenko. Bez wątpienia było to emocjonujące spotkanie.
Z początku Świątek przegrywała w pierwszym secie 0:2, jednak szybko nadrobiła straty i przejęła inicjatywę. Wyrzucając bekhend, ostudziła zapał rywalki. W czwartym gemie kapitalny forhend dał jej dwa break pointy. Curenko, w tym czasie zepsuła swój bekhend, co pozwoliło Polce wejść w uderzenie i przejąć prym na korcie.
Podczas drugiego seta nasza zawodniczka uzyskała przełamanie na 2:0 kapitalnym forhendem po linii, oraz w dobrych momentach przyspieszała grę, przez co jej ataki stały się zabójcze dla Ukrainki. Iga Świątek była bardzo skuteczna zarówno w krótkich jak i długich akcjach, natomiast taktyka Curenko opierała się na zwalnianiu gry za pomocą slajsów i podwyższaniu piłki. Niestety jej obrona często była rozpaczliwa, rywalka nie nadążała nad Polką.
W końcu po 76 minutach gry Iga Świątek zakończyła mecz głębokim returnem wymuszającym błąd Ukrainki. Finalny wyniki wynosił 6:2, 6:0 dla naszej tenisistki. Podczas tego spotkania Łesia Curenko miała szansę na rewanż z Polką po wcześniejszej porażce w I rundzie Rolanda Garrosa 2022, gdzie wynik był identyczny.
Mecz ćwierć finałowy Świątek z Chorwatką Donną Vekić został przełożony z dzisiaj na wtorek, przez duże opady deszczu.
2025-05-07 06:06:44
– Polska bardzo dynamicznie się rozwija, to jest dla mnie wielka radość, że 10 lat mojej prezydenckiej służby przyniosło wiele pozytywnych zmian – zaznaczył Prezydent.
2025-03-20 11:30:35
Aktor podkreśla, że jest wielkim miłośnikiem dwóch kółek i kiedy tylko pogoda na to pozwala, wsiada na rower i rusza przed siebie. Już ma za sobą inaugurację tegorocznego sezonu, choć nie są to jeszcze jakieś długie dystanse, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. Piotr Zelt zdradza natomiast, że szlifuje formę, bo za jakiś czas chciałby wziąć udział w cyklu największych wyścigów kolarskich amatorów Gran Fondo.