[VIDEO] Petycja do Prezydenta Donalda Trumpa: Amerykańska matka Amy Jacobsen czwarty rok błaga USA o uwolnienie synka z norweskiej niewoli. Prosimy o pomoc!
Prezydent Barack Obama nie pomógł. Apelujemy dziś do Prezydenta Donalda Trumpa, by zakończył koszmar młodej amerykańskiej matki! I wymusił na swoim norweskim sojuszniku w NATO zwrot amerykańskiego chłopca o imieniu Tyler do USA!
Rok temu Amy Jacobsen przeszła z nami w "Marszu Bezbronnych" przez Warszawę podczas szczytu NATO. Apelowaliśmy wówczas przed Ambasadą USA o interwencje ówczesnego Prezydenta USA Baracka Obamy u szefa NATO Jensa Soltenbenga o zwrot amerykańskiej matce jej amerykańskiego synka Tylera.
Apelowaliśmy też do Prezydenta RP Andrzeja Dudy, by podczas kolacji, siedząc przy jednym stole z Barackiem Obamą i Jensem Soltenbergiem stawił się za amerykańskim dzieckiem. To jemu bezdusznie norweski system Barnevernet zmienił tożsamość i ukrył na zawsze gdzieś w norewskiej głuszy przed amerykańską matką w rodzinie lesbijek.
Film ukazujący koszmar amerykańskiej matki w zetknięciu z bezdusznym, norweskim systemem funkcjonującym w rzekomo demokratycznym systemie dołączamy do niniejszego tekstu. Można go odnaleźć też pod linkiem:
- Panie Prezydencie Donaldzie Trump! Działacze wolnościowi na całym świecie w czwartą rocznicę uwięzienia amerykańskiego dziecka o imieniu Tyler, przygotowują się do działań 23 lipca 2017 roku. Będą nagłaśniać koszmar amerykańskiej matki Amy Jacobsen, a Pan ma realną moc by ten koszmar zakończyć - apeluje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net
- Witamy Pana w wolnej Polsce, w której swobodę zawdzięczamy wstawiennictwu Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ronalda Reagana. Teraz, jako wolni ludzie, wstawiamy się u Pana o polityczną interwencję w Norwegii by zakończyć niewolę amerykańskiego chłopca. I zapewnić mu bezpieczny powrót do USA, do amerykańskiej matki Amy Jacobsen - tłumaczy Redaktor Naczelny Patriot24.net
Petycję w tej sprawie dziś zanosimy do Ambasady Stanów Zjednoczonych w Warszawie. To będzie już trzecia petycja, którą w sprawie koszmaru Amy Jacobsen składamy w tej Ambasadzie.
Dwie poprzednie Prezydent Barack Obama, laureat Pokojowej Nagrody Nobla otrzymanej w Norwegii, zupełnie zlekceważył. Tak samo jak telefony z prośbą o pomoc do Białego Domu, list do Baracka Obamy wysłany przez Amy Jacobsen oraz jej błagania o pomoc w Ambasadzie USA w Oslo, która w żaden sposób nie wsparła jej jako amerykańskiej obywatelki.
- Panie Prezydencie Donaldzie Trump. Rok temu, w upale, działacze wolnościowi z całego świata podczas szczytu NATO przemaszerowali prawie 10 kilometrów przez Warszawę prosząc Baracka Obamę o udzieolenie pomocy własnej obywatelce Amy Jacobsen w zakończeniu jej codziennego koszmaru - mówi Robert Rewiński
- Dziś, powołując się na te idee "Marszu Bezbronnych", pokładamy w Panu nadzieję, że Pana silna i bezkompromisowa postawa doprowadzi władze Norwegii do wyciągnięcia z komputerów Barnevernet informacji, jak dzisiaj nazywa się amerykański chłopiec Tyler Jacobsen? Gdzie został ukryty w rodzinie, mających świadomość pokrzywdzenia amerykańskiej obywatelki, lesbijek? I do natychmiastowego zwrotu w demokratycznym, wolny świecie amerykańskiego chłopca do Stanów Zjednoczonych! - podkreśla Robert Rewiński.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?